piątek, 29 lipca 2011

Rozmyślenia o pakowaniu

Tygodniowy wyjazd nad morze stał się wymówką, by wypróbować nowy plecak, oraz parę innych kupionych na eurotripa gadżetów, czyli na przykład szybkoschnący ręcznik, kurtka przeciwdeszczowa, lub składana miska z kubkiem. Z tej okazji dorwałam również małe wydania kosmetyków (niestety kremy z filtrem, które jako jedyne były w dużych pojemniczkach, przydały się akurat najmniej) Od kosmetyków więc zaczynając: małe dove'y i tym podobne są mało wydajne - starczają na niewiele ponad tydzień i pod koniec ciężko cokolwiek z nich wycisnąć. Liczę wciąż, że w dużych Europejskich miastach będę w stanie dokupić nowe opakowania, ale zaczęłam zastanawiać się nad przelaniem zwykłych kosmetyków do kupionych osobno pojemniczków. Dzięki temu byłyby większe, a także miałabym nieco większy wybór (skórę mam wybredną). Składana miska i kubek przydały się tylko w przypadku gości, ale są zdecydowanie na plus. Zajmują mało miejsca a są całkiem wygodne. Z multi-sztućca nie skorzystaliśmy jeszcze niestety. Ręcznik szybkoschnący nie przydał się, również z powodu pogody (niezbyt plażowa), ale co do jego wyższości nie mam wątpliwości. Kurtka natomiast przydała się najbardziej i spełniła swoje zadanie, przeciwstawiając się nawet najgorszej ulewie. Kupując dziecięcą (bo taniej) mogłam jednak wcześniej zauważyć że od wody pojawiają się na niej kwiatki, uznam to jednak za zabawną-rzecz-do-pokazywania-ludziom i postaram tym nie przejmować. A więc zostaje problem z kosmetykami.
Inną rzeczą są ubrania. Łezka mi się w oku zakręciła kiedy dziś chowałam nienoszone ani razu sukienki, jednak to nie eurotripowa pogoda mnie martwi. Miesiąc w paru w różnych krajach - trzeba być przygotowanym na wszystko. Problem tkwi w rodzaju ubrań (jakie brać buty i ile? Czy sukienki? Jak często będę mogła to wszystko wyprać?) ale również w tym, jak je pakować. Plecak to nie walizka, nie łatwo wsunąć złożone ubrania tak, by wypełniły całą przestrzeń, ani otworzyć później i wyjąć tylko tyle, ile jest potrzebne. Podczas przeglądania asortymentu sklepów podróżniczych natknęłam się na worki na ubrania. Ich ceny zbijają z nóg, ale mnie z pewnością wodoodporność, ognioodporność i niewiadomonacojeszczeodporność się nie przyda. Czy szukać więc tańszych substytutów czy zwykłe plastikowe torby będą wystarczające? Czy w plastikowych jednak nawet lekko wilgotne rzeczy nie zaczną od razu śmierdzieć, przenosząc swój zapach na wszystko inne?
Te, oraz różne inne skomplikowane pytania, męczą mnie - niedoświadczoną podróżniczkę. W dodatku wszystkie znalezione przeze mnie fora i strony z poradami dotyczą podróżników górskich, na których rozważają oni która piekielnie droga kurtka lepiej sprawdzi się w temperaturach pomiędzy -20 a 40. A do wyjazdu już niewiele ponad dwa tygodnie... Przynajmniej kurtkę już mam!

2 komentarze:

  1. O! widze, że przygotowania ruszyły pełną parą! Super :D Ale tak się zastanawiam... jeżeli będziecie jeździć pociągiem, spać w hostelach i zwiedzać miasta (głównie stolice) to czy nie wygodniej by było zapakować się w walizkę?? Plecak jest dobry w teren, ale w mieście gdzie będziecie chodzić, szukać itd itp bezcenną zaletą walizki jest właśnie to, że można ją łatwo odstawić, służy jako siedzenie, sama wjeżdza po ruchomych schodach :D no i jakby nie było jest lżej. No i jak sama zauważyłaś ubrania się nie gniotą. Z resztą co do ubrań to też nie masz się co tak przejmować, bo w końcu nowa sukienka z Paryża, buty z Wenecji *bezcenne*. Co do kosmetyków -jeżeli jedziecie tak jak mówisz na miesiąc- to z doświadczenia radze Ci nie bawcie się w małe pojemniczki tylko kupcie jeden duży żel pod prysznic i szampon. Jedno niesie jedno, drugie drugie i już. A no i nie zapominaj, że carefour jest praktycznie w całej europie. So don'y worry be happy!!
    P.S ale jeżeli już musisz kupić te pojemniczni to omijaj szerokim łukiem te z Sephory i tym podobne plastikowe - połamią ci sie po 3 dniach. Najlepsze są takie miękkie jak zabawki na dyngusa, bo przynajmniej da sie w nich coś wycisnąć! A no i w Realu obok nas jest cały regał takich niedużych kosmetyków w podróż :-)
    Powodzenia y hasta la vista en Barcelona!!! :D
    Asia

    OdpowiedzUsuń
  2. z walizką wcale nie jest lżej - sama w sobie jest dużo cięższa niż plecak (co ma znaczenie przy ciągłym wstawianiu - ściąganiu z półek) a ten, dobrze dobrany i ustawiony nie jest żadnym obciążeniem. cały ciężar idzie na biodra praktycznie. teraz plecak się sprawdził super, mogę w nim spokojnie chodzić, a nie wszędzie są schody ruchome a i w miastach często musisz przejść kostką brukową. wielokrotnie brałam w takie miejsca walizkę a potem cierpiałam :)
    właśnie z reala miałam te małe rzeczy, ale niestety - atopikom pod górę, po jednym użyciu miałam wysypkę. muszę brać własne, specjalne kosmetyki - żel czy szampon może rzeczywiście wezmę duże dla nas obojga, ale np. balsam czy żel do twarzy przelałabym do czegoś mniejszego. poszukam tych dyngusowych, dzięki :) kojarzysz gdzie je można dostać?
    Przekaż Barcelonie, że wkrótce tam zajrzymy!

    OdpowiedzUsuń